Modlitwa Serca – chrześcijańska medytacja z mantrą i oddechem

Modlitwa Serca może rozpoczynać się modlitwą słowną, wielokrotnie recytowaną, np. za pomocą różańca, czy pod kierownictwem duchowego przewodnika lub „starca”.

Modlitwa Serca i rytm oddechu

Modlitwa słowna, to jednak tylko zewnętrzny środek, który powinien prowadzić do modlitwy wewnętrznej. Modlitwa wewnętrzna z kolei musi związać się z rytmem oddychania. Zaleca się roztropność oraz nieodstępowanie od poleceń podanych przez „starca”.

Przewodnik duchowy, „starzec”

„Starcem” na ogół jest mnich mający doświadczenie „Modlitwy”, który potrafi służyć jako ojciec, czyli duchowy przewodnik. Kto nie ma jednak możliwości znalezienia takiego przewodnika, może zawsze powierzyć się kierowaniu Pisma Świętego oraz zaleceniom Ojców.

Oddech w modlitwie

Oddychanie służy modlitwie jako wsparcie i jako duchowy symbol.

„Imię Jezus jest pachnącym olejkiem” (Pnp 1,3), który wdycha się z przyjemnością. Tchnienie Jezusa jest duchowe, uzdrawia, wyrzuca demony, udziela Ducha Świętego (J 20,22). Duch Święty jest Bożym tchnieniem (spiritus, spirare), tchnieniem miłości.

Funkcja oddychania jest związana z krążeniem krwi, z rytmem serca, z najgłębszymi warstwami naszego bytu. Głębokie oddychanie imieniem Jezus stanowi życie stworzenia:

„On sam daje wszystkim życie, oddech i wszystko (…). W Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,25.28). Zamiast oddychać Duchem Świętym – mówi Grzegorz Synaita – napełniliśmy się oddechem złych duchów”.

Hezychazm

Związanie modlitwy z rytmem oddychania sprawia, że duch znajduje odpoczynek (gr. gesychia; stąd nazwa „hezychazm” nadana temu nurtowi modlitwy). Uwalnia się on od niepokoju świata zewnętrznego, oczyszcza się z nieuporządkowanego biegu myśli, obrazów, wspomnień i pojęć. Skupia się w sobie i jednoczy, a jednocześnie modli się wraz z ciałem: „wciela się”. W głębi serca duch i ciało odnajdują swoją pierwotną jedność, a osoba ludzka odzyskuje swą „prostotę”.

Należy starać się o

  • milczenie ducha,
  • unikać wszelkich myśli – nawet tych, które wydają się dozwolone
  • skupiać się nieustannie na głębinach serca i mówić: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Niekiedy wymawia się tylko: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną” albo: „Synu Boży, zmiłuj się nade mną”. Według Grzegorza Synaity ta ostatnia forma jest łatwiejsza dla początkujących.

Jednak „nie trzeba często zmieniać formuły, lecz tylko niekiedy. Odmawiając uważnie tę modlitwę, stój albo siedź, albo też połóż się, powstrzymuj oddech, o ile to możliwe, aby nie oddychać zbyt często. Wzywaj Pana Jezusa z gorącym pragnieniem i w cierpliwym oczekiwaniu, odrzucając wszelkie myśli. Jeśli zauważysz natarczywość złych duchów, to nie znaczy myśli pojawiające się w twoim duchu – nie zwracaj na nie uwagi, lecz wstrzymaj oddech, zamknij ducha w sercu i wzywaj Pana Jezusa bez ustanku i bez roztargnienia, one uciekną, niewidzialnie spalone Boskim imieniem. Hezychia polega na szukaniu Pana w swoim sercu, to znaczy na utrzymywaniu swojego serca na modlitwie i nieustannym odnajdywaniu siebie w Jego wnętrzu”.

Jednak „nie chodzi tutaj o zasługi”, liczbę modlitw, etc. Najważniejsze, żeby z serca wypływała żywa modlitwa jak źródło żywej wody. Ilość jest tutaj CAŁKOWICIE nieważna.

Nie jest to także ćwiczenie mechaniczne ani technika psychosomatyczna, zbliżona do tych spotykanych w innych religiach wschodnich. Jest to ćwiczenie – oczywiście intensywne – które nazywa się „uwagą” albo „prostotą”, albo „trudem duchowym”, albo „pilnowaniem serca”. Jest to modlitwa – czuwanie, które ma być i stawać się nieustannym i przenikać aż do samych głębin serca.

wpDiscuz